Ashtanga Vinyasa Yoga

Menstruacja a praktyka jogi

Wiele jest koncepcji i zdań w świecie jogi na temat kobiecej menstruacji. Ćwiczyć czy nie ćwiczyć? Odpuścić praktykę, mimo iż nie czuję by było „jakoś inaczej”? Robić na siłę, mimo że boli mnie wszystko i najchętniej zawinęłabym się w kołdrę?

Jak we wszystkim – każdy ma swoje racje i uzasadnienia.

Moje zdanie wynika z mojego indywidualnego doświadczenia zarówno od strony kobiety praktykującej ashtangę (a wcześniej kilka lat jogę Iyengara) jak i nauczycielskiej (sporo pracuję z kobietami mającymi wszelakie dolegliwości kobiece).

Jedną z najważniejszych rzeczy w praktyce ashtangi, jakiej się uczymy, to świadomość naszego ciała i uważność. Daje nam to podstawę do podejmowania działań, które nie będą krzywdzące ani prowadzące do nadmiernego eksploatowania naszego zdrowia. W każdym indywidualnym przypadku staramy się kierować tą zasadą. 

Każda kobieta inaczej przechodzi menstruację – jedna bardzo boleśnie, inna niemalże niedostrzegalnie. Wrzucanie wówczas wszystkich przypadków do jednego worka jest dla mnie nielogiczne. Przechodząc do sedna: jeśli nic się zbytnio nie dzieje, pomijając ewentualne poczucie ciężkości czy nagromadzonej wody, to na moich zajęciach kobiety robią praktykę. Tym bardziej, że spora część ma potrzebę by pogłębić comiesięczny proces oczyszczania.  

Wyjątek stanowią osoby praktykujące 6 razy w tygodniu od kilku lat, a przede wszystkim nauczycielki. Przy takim trybie, robienie praktyki w tym czasie, powoduje nadmierny ubytek energii życiowej.  Wówczas po prostu przez 2-3 dni mamy  swój moonday. Dodatkową wskazówką jest także w takim wypadku uregulowany cykl – czyli występujący przy nowiu a nie przy pełni księżyca.

Praktykując przez wiele lat zmienia się także częstotliwość menstruacji (np. przez krótki czas miesiączka wystepuje i na nów i na pełnię, czyli co dwa tygodnie lub zanika na okres 2-3 miesięcy) – o czym też należy pamiętać i uważnie obserwować zachodzący proces. Pomocne wówczas jest także baczniejsze przyjrzenie się naszemu sposobowi odżywiania. Zawsze dobrze jest wtedy porozmawiać z nauczycielem.

U wielu kobiet menstruacja jest bolesna ale czasem bolesność pojawia się dopiero w trakcie praktyki przy konkretnych asanach – np angażujących intensywnie brzuch lub mocno rozgrzewających.

Osobiście, kiedy ćwiczyłam jeszcze jogę Iyengara, bardzo przestrzegałam reguły nie robienia asan brzusznych, skrętów czy pozycji odwróconych. Często też jednak z powodu mocnego bólu po prostu nie byłam w stanie dotrzeć na zajęcia. Początkowe moje doświadczenia z ashtangą wyglądały podobnie. Kiedy nauczycielka kazała mi robić wszystkie asany bez wyjątku, budziło to moje spore obawy. Dodatkowo rzeczywiście bardzo mocno odczuwałam asany, które wcześniej były zakazane podczas miesiączki. Mówiąc dosadnie miałam wrażenie, że ktoś wyrywa i pali mi wnętrzności, więc w rezultacie postanowiłam nie przychodzić w te dni na praktykę lecz robić ją z uważnością w domu. Chciałam dowiedzieć się, o co chodzi i kto ma rację.

Po wielu latach stwierdzam, że każdy ma rację w  konkretnych przypadkach. Moje dolegliwości zniknęły całkowicie po kilku miesiącach ashtangi. Aczkolwiek uważam, że forsowanie na siłę praktyki nie przysłużyłoby się temu stopniowemu procesowi. Mocna praca i przegrzewanie dołu brzucha uniemożliwia podczas menstruacji głębsze oczyszczanie, a może też spowodować mały krwotok. Pamiętajmy też, że ashtanga jest praktyką, w której bandhy i oddech pełnią podstawową rolę – dzięki czemu zmienia się energetyka ciała i obieg prany.

Podsumowując: najważniejsza jest nasza intuicja i świadoma współpraca z ciałem. Każda z nas odpowiada za własne zdrowie. I każda z nas podejmuje decyzje każdorazowo stając na macie.

Ewa Makowska

Menstruacja a praktyka jogi
Scroll Up