Ashtanga Vinyasa Yoga

Warianty asan

To moje krótkie przemyślenie na ten temat. 

Nie chcę się rozpisywać – tylko krótko ująć temat, tak jak ja rozumiem tą kwestię.

Praktyka Pierwszej Serii Ashtanga Yogi ma uzdrawiać ciało. Ma je oczyścić, doprowadzić do stanu naszych jak najbardziej naturalnych oraz maksymalnych możliwości.

Są dwa rodzaje zastosowania wariantów asan:

– po pierwsze:

w sytuacji, gdy ciało nie jest w stanie czegoś wykonać i potrzebuje zrobić asanę używając jej etapów „na kilka kroków wcześniej”. Dotyczy to sytuacji schorowanych osóbek, po wypadkach, kontuzjach czy innych przypadłościach. Wówczas pracujemy wprowadzając stopniowo kolejne elementy asany – w zależności od możliwości ciała, jak i od potrzeb leczniczych.

– po drugie:

kiedy przeszliśmy długą drogę dojścia do asany i wiemy jakie kroki się na nią składały, możemy (dotyczy to przede wszystkim nauczycieli) pomóc ludziom „znaleźć asanę” w swoim ciele rozwijając poszczególne elementy niezbędne do jej osiągnięcia. Wzmacniamy wtedy, otwieramy, rozdzielamy pracę na poszczególne partie po to, by następnie połączyć je w całość i zrozumieć istotę asany. Ten element pracy przydaje się także wtedy, gdy czujemy że utknęliśmy w praktyce, że się nie rozwijamy, że nie wiemy w którą stronę pracować. Jednak powinien być on tylko chwilowy, tymczasowy.

Stosowanie wariantu ma pogłębić asanę, zrozumieć jej działanie lub pomóc do niej dojść komuś, kto na obecny moment zupełnie jest poza taką możliwością z powodu choroby ciała.

Zdrowym osobom wystarczy tylko systematyczna praktyka.

Dlatego kombinowanie, szukanie wariantów tam, gdzie po prostu wystarczy ćwiczyć i konfrontować się z blokadami i słabościami swojego ciała, jest tylko wyrazem podświadomego oporu przed realną pracą.

Najpierw przyzwyczaj swoje ciało do nowego ułożenia, zacznij w nim oddychać ujjaji, zastosuj bandhy, zrób to tysiące razy i ewentualnie dopiero wtedy szukaj nowych wariantów.

Często, gdy już mogłoby się coś zdziałać w ciele, gdy już w podstawowej wersji dostosowanej dla nas zaczynamy ciut się rozluźniać i oddychać, zamiast zostać dłużej i dotknąć tego, co się za tą asaną kryje, nasz umysł już chciałby czegoś innego, może nowy wariant… Najczęściej, niestety wariant dużo bardziej zmniejszający pracę albo w ogóle nie w tym kierunku, który doprowadzić ma do asany ale zawsze „udający” że coś się robi. W końcu  przecież robimy praktykę.

Praktyka ashtangi jest trudną, wymagającą cierpliwości i troszkę zaufania do metody sprawdzonej przez tyle pokoleń. Doprowadza nas do momentów naszych ograniczeń, do naszych miejsc głęboko ukrytych wewnątrz, których boimy się dotknąć. Każdorazowe dotknięcie tych punktów ze świadomym oddechem i uważnym umysłem pozwala je oswoić, a po dłuższej praktyce po prostu rozpuścić.

Nie chcę tu powiedzieć, by nie tworzyć wariantów, nie próbować.

Jednak jeśli za każdym razem w Twojej głowie, podczas praktyki pojawia się kilka nowych wariantów i po zastosowaniu ich maks 10-20 razy tworzysz i używasz kolejnych… to jak ma dopełnić się jakakolwiek transformacja? w jakim stanie musi być Twój umysł, który goni jak opętany i tylko chce więcej i więcej? jak wielka jest to wtedy głowologia i kalkulacja? gdzie tu miejsce na doświadczanie, na pracę, na intuicję?

Jeśli podążasz intuicyjnie okazuje się, że warianty działają bezbłędnie i po złożeniu elementów w całość rozumiesz już, po co były i jaką funkcję spełniają w asanie.

Po drugie (dotyczy najczęściej nauczycieli) po pewnym czasie widzisz na filmikach znanych nauczycieli, w książkach czy na zdjęciach albo sam doświadczasz na warsztatach, że Twój wariant wcale nie jest nowy…on po prostu jest juz dawno w tej praktyce…w rezultacie po prostu poprzez otwarcie się i intuicyjne podążanie „podłączyłeś się do tej wiedzy”. Tylko tyle…

…i aż tyle…

Ewa Makowska

Warianty asan
Scroll Up